Borelioza – przeżyłam. Historia Barbary Pasek

Borelioza – przeżyłam. Historia Barbary Pasek

Poniższą historię publikujemy za pisemną zgodą jej autorki – Barbary Pasek, dziennikarki, prezenterki blogerki w jednym. Barbara zdiagnozowała u siebie boreliozę. Opisuje jak doszło do zdiagnozowania, jakie miała objawy i wreszcie jak sobie z nimi poradziła. Przeczytajcie koniecznie.

—-

Ja swoją ,,przygodę” z przenoszoną, niezdiagnozowaną boreliozą przeżyłam. ,,Przeżyłam” nie jest tu potraktowane przypadkowo – nie chodzi o ,,przeżycie” pięknego doświadczenia, tylko pozostanie po stronie ,,życia”, bo ta franca ma to do siebie, że zabija. Podstępnie, ukradkiem, ale cholernie skutecznie. Wygrałam. Dlatego popełniam ten radosny post, żeby każdemu, kto będzie tego potrzebował pomóc chociaż wpaść na pomysł, że może to ta paskuda spowodowała, że nie pamiętasz wczorajszego wieczoru…

PAKIETY REWOLUCJI ZDROWIA TO MNÓSTWO WIEDZY W ATRAKCYJNEJ CENIE!

Niedawno zakończyliśmy 2 edycję Rewolucji Zdrowia.

Poznaj wszystkie pakiety eBooków + ciekawych wideo rozmów z prelegentami, wśród których m.in. Jerzy Zięba, Romuald Kosznik, Sebastian Sarnowicz w atrakcyjnej cenie.
Skorzystaj z okazji!

To jest bardzo zabawny temat w naszym kraju – dudnią o tej chorobie kilka ,,sezonowych” miesięcy, w maju ostrzegają 17 razy dziennie w każdych wiadomościach, a jak przyjdzie co do czego nikt nie potrafi Ci pomóc, ani nawet tego zdiagnozować. Wiedza polskich lekarzy jest ŻADNA – znają tylko parę książkowych symptomów, ale większosć z nich zapomniała doczytać, że borelioza może mieć ich bardzo wiele, kiedy jednocześnie te sztampowe nigdy nie występują.

Zacznijmy od tego – borelioza atakuje raz na jakiś czas. Masz ,,atak” 2-3 tygodnie (choć pewnie długość u każdego trochę się różni), a następnie odpuszcza. Myślisz sobie ,,ciekawe co to było, ale dobrze, że przeszło”. Zapominasz o sprawie, a przy następnym podejściu zabija Cię trochę bardziej. Pierwszy atak wyglądał jak nieprawdopodobnie mocne grypsko. Poskładało mnie na milion sposobów, bolał każdy mięsień, każdy staw, gorączki miałam ze 40 stopni, żaden płyn/jedzenie nie dawały rady utrzymać się w żołądku dłużej niż minutę, a głowa bolała tak, że rozważałam jej odcięcie. Sugerowałam lekarzowi, że być może chodzi o małe ugryzienie, które mam na kostce, ale powiedział ,,nie, to nie to”.

Przeszło. Dziewczyna wyglądała jak okaz zdrowia.

barbara-belt2

I tak przez kolejne 5 lat działy się z moim ciałem zagadkowe rzeczy. To PIEKIELNE migreny trwające po 3 tygodnie, to drętwienie/mrowienie ręki i nogi, to bóle stawów – różnych. Trafiłam też dwa razy do szpitala z  dziwnymi symptomami i bólami brzucha, które minęły więc bez diagnozy mnie wypuszczono… Były też silne stany depresyjne kompletnie bez powodu i stan, w którym dosłownie nic mi się nie chciało – brak energii. Pamiętam jak przy jednym ataku bolało mnie kolano. Z dnia na dzień przez 2 tygodnie tylko bardziej, a na ostatnim etapie już mocno kulałam. Badania nic nie pokazały, ból przeszedł Z DNIA NA DZIEŃ. ,,Ciekawe co to było, dobrze że przeszło”

I wtedy po 5 latach przyszedł on – atak ostateczny. Atak, który stanowczo zmienił moje życie, postrzeganie wszystkiego, bo jak wiesz, że stoisz na krawędzi, to jakoś wszystko widzisz z innej perspektywy, a normalne ,,problemy” stają się jakieś takie zabawne. Tak oto czytacie teksty Baśki, która była bliska zobaczenia czarnej plamy ostatecznej, ale że jej uciekła, to teraz żyje pełną piersią.

Do ataku wróć. Na początku totalny BÓL GŁOWY – tableteczki na receptę nie pomagały nawet odrobinę. ZANIKI PAMIĘCI – to było coś strasznego. Perfekcyjna studentka w tamtym semestrze udupiła prawie wszystkie egzaminy, mimo że bardzo solidnie byłam przygotowana – z przyjaciółką, która wyszła z piątkami. Dzień wczorajszy był zawsze jakiś taki rozmyty i bez detali… Następnie doszły objawy GRYPY – dreszcze, gorączka, straszne osłabienie. A potem zaczął się hardcore, który położył mnie do łóżka. Otóż przede wszystkim STAWY to jeden z najbardziej charakterystycznych objawów boreliozy. Nie byłam w stanie już normalnie chodzić, a także otworzyć butelki. Wykrzywione dłonie, do poziomu zabawnego, piekielnie bolące stawy biodrowe i kolanowe do tego stopnia, że nie mogłam juz sama chodzić. Raczej przykuta do łóżka, a kiedy wygięło mi jeszcze kręgosłup, to mogłabym zagrać w egzorcyście.  PRĄDY przez całe ciało. Jakby ktoś wysyłał na mnie wstrząsy co 10 sekund i szły od czubka głowy do palców u stóp – non stop.

I teraz wniosek z tej całej ,,zabawnej” historii. NIKT NIGDZIE NIE BYŁ W STANIE MI POMÓC. Odsyłano mnie od jednego do drugiego lekarza, miotałam się od szpitali po kliniki prywatne – nikt, nic. Jedna pani nawet obstawiała brak potasu, bardzo mnie przy tym rozbawiając. Tak sobie leżałam w łóżku z niezdiagnozowaną chorobą, która sprawiała wrażenie, jakby miała mnie zabić za godzinkę, a już na bank za tydzień. Następnie uwaga… PRZESZŁO. ,,Ciekawe co to było, dobrze że przeszło”. 

Całe szczęście, że mama obdzwoniła połowę świata – dodzwaniając się do cioci-lekarki, która zleciła mi tonę badań. Tonę oznacza, że wydałam na nie wszystkie swoje studenckie oszczędności, bo przecież ,,egzotyka” nie jest refundowana, więc giń dziecko jak nie masz hajsu. Kazała mi zrobić milion badań, każde z innej beczki. Powiedziała: ,,nie możesz odpuścić, to było tak poważne, że musisz znaleźć przyczynę”. Miała rację. W końcu któreś badanie pokazało rezultat pozytywny i była to ona – borelioza.

Przeszukując cały internet okazało się, że na tamten czas mieliśmy w Polsce JEDNEGO serio JEDNEGO specjalistę od tej choroby. Nie wspomnę, że jest (przynajmniej wtedy był) jednym z nielicznych w Europie, co pokazuje skalę problemu. Wybrałam się do niego i powiedział ,,kolejny atak byłby śmiertelny” i uwierzcie mi, że takie słowa potrafią zmienić całe życie.

CO ZROBIĆ KIEDY PODEJRZEWASZ U SIEBIE BORELIOZĘ: 

  • idź do lekarza – jeżeli nie masz w okolicy nikogo specjalizującego się w tym temacie, to koniecznie ZASUGERUJ zwykłemu lekarzowi, że podejrzewasz u siebie tę chorobę, niech skieruje Cię chociaż do szpitala zakaźnego. Przy tej chorobie ważne jest szybkie działanie a DIAGNOZA jest bezcenna (wiele osób po tym poście tak zrobiło i po latach zmieniło swoje życie na ZDROWE)  Za moich czasów doktor, który mi pomógł przyjmował w Praskim Centrum Medycznym, był Doktor Kurkiewicz, wizyta jest prywatna. Przyznam, że jest to mało przyjemny człowiek, ale skupiam się na tym, że jako jedyny potrafił mi pomóc. Zleci Ci badania, a później jeżeli będzie ku temu podstawa – leczenie. Otrzymasz bardzo obciążające i długie leczenie antybiotykowe, nie będziesz wychodzić na słońce przez kilka miesięcy, a także będziesz czuć się jak jeden wielki chodzący antybiotyk – ciężko, słabo i nieciekawie. Wciąż toczą się batalie czy ta metoda jest dobra dla pacjenta – nie wiem czy dobra, ale mnie wyciągnęła ze strasznego stanu, kiedy w placówce państwowej przepisali mi JEDNO opakowanie leku i twierdzili, że po nim będe zdrowa… WAŻNE polski system leczenia nie refunduje metody walki z boreliozą, która uznawana jest na całym świecie. Dlatego zazwyczaj lekarz przepisze Ci krótkie, lekkie leczenie doksycykliną, a jak będziesz mieć dalej objawy, to powie, że to zwidy – poważnie, poczytaj sobie fora. To strasznie powszechne, że ludziom wmawia się zaburzenia psychiczne, bo w badaniach nic nie wychodzi, a oni wciąż źle się czują. Bestia się ukrywa. Na szczęście polskie szpital zakaźne coraz częściej podchodzą do tematu poważnie i leczą bardziej skutecznie ALE trzeba najpierw mieć DIAGNOZĘ, a z tym jest najtrudniej…
  • badania – klasyczne badania w laboratorium są bardzo zawodne. Zwykłe badania na wykrycie boreliozy lub bardziej zaawansowany Wester Blot działają u nielicznych szczęściarzy. Dlatego nawet jeżeli wyjdzie wynik ujemny, a Twoje symptomy są podobne do tych opisanych – nie poddawaj się, borelioza może się ukrywać. Trochę bardziej skuteczne są badania KKI. A najpewniejsze są badania, które w Polsce robi chyba jedna placówka – chodzi o badanie LTT, które wykonuje się w laboratorium Synevo na Dzikiej w Warszawie, stamtąd jest to przesyłane do Niemiec. Niestety… nawet one mogą nic nie pokazać – wiem, że wykonuje się nawet badania płynu stawowego, jeżeli wciąż są podejrzenia, a nie ma dodatnich wyników badania krwi.
  • ważne – kup ziółka. Herbata z czystka oraz nalewka ze szczeci. Zabawne zabawne, ale to właśnie one dały u mnie najlepsze efekty i chronią przed nawrotem. O tym pewnie kiedyś w pełnym zachwytu wpisie o naturalnych sposobach leczenia.
  • oszczędzaj się. Nie dotyczy to tylko boreliozy tylko życia w ogóle. Organizm to zespół naczyń połączonych – jeżeli zachlejesz to siada wszystko. Jeżeli połączysz to z nadludzkim maratonem w pracy/szkole – Twój organizm jest totalnie bezbronny i idziesz bez tarczy na konfrontacje z wszystkimi chorobami świata – nie warto. Tak samo działa przepracowanie i brak snu – maratony Cię zabijają, wtedy odpala się wszystko złe, co w Tobie drzemie – bakterie, wirusy, choroby. Uwierz na słowo, nie daj im dojść do głosu.

Dzieciaki – powtórzcie to swoim znajomym, których notorycznie bolą mięśnie i stawy, lub mają zagadkowe objawy. Nawet tym, którzy myślą, że nigdy nie byli ukąszeni – kleszcz potrafi być wielkości główki od szpilki i nie pozostawić żadnego śladu. RUMIEŃ WĘDRUJĄCY – zazwyczaj tylko po tym klasyczny polski lekarz potrafi rozpoznać boreliozę. Tymczasem nie jest on wcale taki częsty, a czasami nie pojawia się NIC. Powtarzajcie, mówcie, opowiadajcie. Możecie komuś uratować życie, bo nasi lekarze niestety w większości nie potrafią w przypadku tej magicznej choroby… Wykryta może być doprowadzona do stanu, w którym nie zagrozi już życiu – dlatego najważniejsza jest DIAGNOZA. Niewykryta jest zabójcą. 

Po tym artykule dostałam setki maili o treści ,,uratowałaś mi życie” – nie jest to prawda. Razem uratowaliśmy wiele żyć udostępniając post kilkanaście tysięcy razy i RÓBMY TO DALEJ!

Jeżeli nie wierzycie, że taka ,,przygoda” może zmienić życie, a jesteście tu pierwszy raz, to poczytajcie mojego bloga – zobaczycie, że nigdy nie narzekam, nigdy nie czekam, biorę, wyciskam tu i teraz. Bo już wiem, że tak trzeba. I nie mówi tego rozpieszczona gówniara, której wydaje się, że problemy nie istnieją – mówi to osoba, która już raz zrozumiała, że problemy nie istnieją dopóki masz zdrowie, żeby je rozwiązać. I chociaż tej francy nie da się wyleczyć i zawsze będzie czekała we mnie na kolejne wielkie wyjście (nie pozwolę!), to jestem jej bardzo wdzięczna, że chociaż zepsuła mi organizm, to naprawiła mi życie. Kopnęła mnie w głowę i teraz już wiem 2 rzeczy – DBAJ O SIEBIE oraz ŻYJ.


Oryginalny wpis oraz blog Barbary Pasek znajdziecie pod tym adresem: http://www.barbra-belt.pl

NASZ KOMENTARZ:

W przypadku boreliozy największy problem z jakim można się spotkać to zdiagnozowanie. Można całymi latami leczyć się na różne przypadłości nie znając ich podłoża. To dlatego tak ważne jest sięganie do źródeł, do zastanowienia „skąd się to bierze”. I dotyczy to nie tylko boreliozy. Czasem wymaga to intensywnych i żmudnych poszukiwań. Ale warto. Nie zgadzajmy się na pierwszą lepszą diagnozę, potwierdźmy to u innego źródła i cały czas szukajmy przyczyn.

Zobaczcie też moją propozycję zestawu na boreliozę – kliknijcie tutaj.

Źródło: tekst wpisu „przedrukowany” za zgodą autorki http://www.barbra-belt.pl/borelioza-przezylam-przeczytaj-moze-tez-pomozesz-komus-przezyc/ ; zdjęcia: http://www.barbra-belt.pl/

Podobne artykuły

Komentarzy: 19

  1. gosia
    24 maja 2016 at 10:40 Odpowiedz

    leczę się tylko ziołami na dzień dzisiejszy jestem całkowicie zdrowa ale boję się co będzie jak je odstawię 😉 noi zobaczymy

    1. Piotr
      24 maja 2016 at 10:43 Odpowiedz

      Chyba nie ma co zupełnie odstawiać tylko zmieniać wielkość dawek. A co konkretnie bierzesz?

  2. anna
    26 maja 2016 at 06:41 Odpowiedz

    Haaa jakby ktos wciągnął moją historie ale u mnie objawy boreliozy wracają co 2 lata. Za każdym razem atak jest silniejszy. Pojawia sie z dnia na dzien i znika po 2-4 miesiącach, najczęściej po antybiotyku. Ale ŻADEN lekarz nie wiąże moich dolegliwości z borelioza ponieważ PRZESŁA pani długie leczenie antybiotykowe oraz obecnie testy nie wykazują już obecności boreliozy. Dobrze ze wzielam sie za kopanie w internecie i jest tam masa takich ludzi jak ja czy pani z artykułu. Wierze ze teraz dzięki medycynie ziołowej stane na nogach normalnie.

    1. Piotr
      25 grudnia 2016 at 23:15 Odpowiedz

      zapraszam do siebie na bloga, może znajdzie Pani jakieś przydatne informacje https://borelioza-moja-prywatna-wojna.blogspot.com/

  3. Kasia
    26 maja 2016 at 10:37 Odpowiedz

    Wszystko fajnie tylko żeby doszło do choroby kleszcz musi byc w ciele min 24 godziny. Jedno ukąszenie je nie powoduje

    1. caaarol
      26 maja 2016 at 13:56 Odpowiedz

      I co w związku z tym, choroba nie istnieje czy Twoim zdaniem jej się przyśniło, że jest chora…

    2. Sas
      27 maja 2016 at 00:30 Odpowiedz

      Nie wiem czy wiesz, Kasiu, ale krętki boreliozy pojawiają się czasem w śliniankach kleszczy. Więc jeśli trafisz na taki przypadek, to może zakazić Cię dużo wcześniej 🙁

    3. Kunda
      1 czerwca 2016 at 00:32 Odpowiedz

      Borelioza można zarazić się poprzez kontakt seksualny także

    4. Ula
      29 czerwca 2016 at 22:43 Odpowiedz

      Bzdura:)!!!, u mojego Syna był ok. 30minut i leczyliśmy boreliozę. Na szczęście odczekałam 6tyg i zrobiłam badania, które wykazały wczesną boreliozę. Leczyliśmy ją prawie 5miesięcy.

  4. Joanna
    27 maja 2016 at 08:03 Odpowiedz

    teraz to dopiero się wystraszyłam. Moja 12 letnia córka od marca ma wymioty- tydzień i przechodzą na 2-3 dni. Teraz mamy koniec maja a ona blada mówi że ręce bolą kark boli i głowa pęka, a lekarze zrobili podstawowe badania krwi i nawodnili. Każdy mówi że wirusówka- ale ile taka wirusówka może trwać?

  5. Dorota
    29 maja 2016 at 00:16 Odpowiedz

    Wyleczyłam się z borelii, po kilku latach, polecam czystek i szczeć. Ale tak naprawdę trzeba zmienić swoje życie, dietę itd….

  6. Adam
    21 sierpnia 2016 at 23:08 Odpowiedz

    Ja także byłem leczony przez pana dr Kurkiewicza i dzięki niemu od 2 lat czuje sie dobrze Leczyłem się u niego około 1 roku na przemian 5 antybiotyków dziennie przez 7 miesięcy.Polecam tego lekarza ma facet wiedze chyba sam był chory na tą chorobę.Metoda jaką leczy to amerykańska metoda.Zakażenie u mnie nastąpiło w jednym z Krakowskich hoteli.Kleszcze w Krakowie roznoszą gołębie szczególnie w okolicach śródmieścia Bardzo upodobały sobie szczególnie kościół Mariacki.Spadają na wiernych tylko wtedy kiedy jest ciemno w okresie czerwiec sierpień. .Kleszcze roznoszą jeszcze inne choroby takie jak toksoplazmozę.

  7. Małgorzata Jaskulska
    22 sierpnia 2016 at 12:02 Odpowiedz

    WITAM.
    Moja historia z jak sądzę z boleriozą zaczęła się ok. 5-ciu lat temu i do tej pory nie jestem zdiagnozowana. Lekarze do tej pory rozkładają ręce. Miałam kiedyś tobione jakieś testy ale podstawowe i nic nie wykryto.
    Od pięciu lat jestem pod opieką lekarza pierwszego kontaktu, dermatologa oraz kliniki chorób reumatoidalnych i choroby tkanki łącznej.
    Moje objawy zaczęły się od bóli stawów kolanowych, stóp oraz strasznie miałam zaatakowane ręce, które wyglądały jakbym miała nałożoną skórę z jakiegoś gada, były śine niem możnabyło złapać skóry, dlatego karmił mnie mąż, bo nic nie mogłam utrzymać. Z bólu nie mogłam spać jeść. Kolejne objawy to brak łapania pełnego oddechu jak bym miała blokadę w płucach. Dalsze objawy to bardzo silne migreny dochodzi do 70-ciu tabletek tygodniowo co półtorej – dwie godziny.
    Kolejny objaw to wychodzą mi na ciele głównie karku, rękach i dolnych częściach nóg takie dziury, które po około tygodniu znikają i pojawiają się następne. Dermatolog zrobiła wycinek i nic nie wykazała, dlatego jak się teraz co jakiś czas pokazują to zdrapuje strupki i za jakiś czas się goją do następnych.
    Poza tym inni lekarze kierowali mnie do psychologa i psychiatry.
    Od jakiegoś czasu mam zaniki pamięci. Muszę najpierw długo pomyśleć zanim coś sobie przypomnę.
    Do tej pory żaden z lekarzy nie btał mnie na poważnie i źle się z tym czuję jak bym
    była psychicznie upośledzona.
    Może zacząć czas napierać i coś udowodnić po programie TVN dzień dobry.
    W związku z tym jestem trzeci rok na rencie chorobowej i posiadam drugą grupę inwalidzką.

    1. Piotr
      22 sierpnia 2016 at 12:10 Odpowiedz

      Małgorzato, ogromnie poruszyła mnie twoja historia. Tym bardziej, że sam zmagam się z tą chorobą, aczkolwiek nie z aż takimi objawami jak Twoje. Ja na publiczną służbę zdrowia i konwencjonalnych lekarzy nie liczę, choć nikomu nie odradzam by z takiej drogi korzystali. Myślę, że podstawowy problem to taki, że na każdego działa coś innego. Oficjalna medycyna jest skuteczna tylko w niektórych przypadkach, ale długotrwałe branie antybiotyków musi być wyniszczające. Z kolei medycyna naturalna to ciągłe poszukiwanie. Wiem jedno – warto eksperymentować i poszukiwać. Musisz walczyć o swoje życie, nawet wtedy gdy już sił brakuje. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  8. nonio
    17 listopada 2016 at 16:13 Odpowiedz

    Artykuł ewidentnie sponsorowany … żal czytać . zastanawiam się czy tym lekarzom jest jeszcze za mało pieniędzy ? Wycieczki, bony i inne mega prezenty od firm farmaceutycznych bo w końcu naganiają klientów którzy płacą po 1000-3000 zł miesięcznie za leki. Dodam że byle jakie leczenie u nich jest nie krótsze niż rok. A znam osoby co sie leczą od 2 lat ….lepszego marketingu nie wiedziałam. Szkoda ze nikt nie mówi ile osób zmarło po tych antybotykoterapiach ani o tych którzy przeżyli i są wrakami nie ludźmi.

  9. Piotr
    25 grudnia 2016 at 23:14 Odpowiedz

    Witam,
    Leczę się na boreliozę od prawie roku z niezłym skutkiem,
    więcej informacji o objawach, leczeniu i metodach jakie wypróbowałem można znaleźć na moim blogu https://borelioza-moja-prywatna-wojna.blogspot.com/

  10. Klara
    23 lutego 2017 at 12:40 Odpowiedz

    Ja też leczę się na boreliozę i takie artykuły są dla mnie bardzo ważne. odzyskuje dzięki nim nadzieję ze i mi się uda. Dziękuję

Dodaj komentarz