Jak leczyć stwardnienie rozsiane? cz. I

Jak leczyć stwardnienie rozsiane? cz. I

Wpis pochodzi z forum www.bow1.pl, jego autorem  jest Bogusław Wyszyński – twórca olejów WyszyńscyLAB, specjalista w temacie zbilansowanych kwasów tłuszczowych

Stwardnienie rozsiane jest spowodowane miażdżycą mózgowia. SM to zaburzenia przepływu krwi w obszarze mózgowia.

Poniżej zamieszczę dokładny opis leczenia oraz listę niezbędnych suplementów i dzięki temu każdy z was wyleczy prawie każdy z przypadków Napisałem prawie każdy przypadek ponieważ wcześniejsze tzw “leczenie” mogło poczynić takie szkody w organizmie, że całkowity powrót do zdrowia nie będzie już możliwy. Wcześniej wykonywano angioplastykę naczyń odcinka szyjnego. Czasem pomagało ale w większości przypadków utrudnienie transportu krwi zlokalizowane było w czaszce więc poprawy stanu zdrowia nie było lub poprawa była krótkotrwała.

We Wrocławiu jest prywatna klinika która leczy SM skuteczniej udrażniając naczynia krwionośne w mózgowiu. To jest dobry krok do przodu a poprawy stanu zdrowia nie notuje się tylko wówczas gdy u chorego są nietypowo małe otwory w kości czaszki przez które przechodzą naczynia krwionośne i sonda wprowadzana przez neurochirurga nie przechodzi przez ten kanał. W innych przypadkach zabieg ten jest oczywiście skuteczny. Problem polega na tym, że zabieg ten jest bardzo skomplikowany i kosztowny. Koszt to chyba 50 tyś zł,a 100% gwarancji nie ma ponieważ nigdy nie wiemy czy wszędzie mamy odpowiedniej średnicy otwory przez które przebiegają arterie. Jest jeszcze inny problem a dotyczy on trwałości poprawy stanu zdrowia. Moim zdaniem poszerzenie, udrożnienie naczyń poprzez przepchanie sondy nie będzie trwałym wyleczeniem. Poprawa stanu zdrowia będzie okresowa ale jeżeli jednocześnie zastosujemy terapię która usunie zmiany miażdżycowe to wyleczenie będzie trwałe.

Zapytacie więc w jaki sposób wam się uda wyleczyć SM moim protokołem skoro nie potraficie powiększyć tych otworów. Nie ma takiej potrzeby ponieważ pacjent mimo zmniejszonych omawianych rozmiarów kanału żył jako zdrowy człowiek np do 29 czy 40 roku życia. SM nagle się ujawniło ponieważ zaburzenia przepływu krwi pojawiły się w setkach lokalizacji a nie tylko w jednej. Kolejne utrudnienia przepływu krwi jednak już miały inną przyczynę a była nią miażdżyca.

Czy rozumiecie?

Miażdżyca jest bezpośrednią przyczyną powstania zespołu objawów nazwanych stwardnieniem rozsianym (SM).

Jak zabrać się do leczenia?

  • Przeczytajcie moje wpisy na tym forum dotyczące ZKT
  • Wykonajcie badania: poziom homocysteiny, poziom B12, poziom 25(OH)D3.
  • Zawsze w przypadku SM będzie wysoki poziom homocysteiny, niski poziom B12 oraz niski 25(OH)D3.
  • Homocysteina, a właściwie jej poziom jest dla mnie wskaźnikiem jakości – sprawności procesów metylacji przebiegających w organizmie chorego. O homocysteinie i jej związku z miażdżycą napisano setki tysięcy stron więc nie będę teraz tego powtarzał ale pojawi się na tym forum opis leczenia chorób układu krążenia gdzie wszystko o metylacji przypomnę i w sposób maksymalnie przystępny dla laika wyjaśnię.

Teraz nadal zajmujemy się SM. Wysoki poziom homocysteiny to taki gdy u kobiet przekracza 8-8,5 mol/l, a u mężczyzn 8,5-9 mol/l.I ponownie- nie sugerujcie się normami ponieważ komuś zależy by takie były czyli kretyńsko wysokie.

Już wiemy że wysoki poziom homocysteiny świadczy o małej sprawności procesów metylacji. Najczęściej jest to spowodowane mutacją genu MTHFR i w związku z tym częściowym brakiem enzymu o nazwie MTHFR. Gdyby tego enzymu było zero to nie doczekalibyśmy się choroby SM ponieważ umarlibyśmy wkrótce po narodzinach. Ten enzym jest ale jest jego niewystarczająca ilość oraz może być częściowo niewłaściwie zbudowany. Wówczas procesy metylacji są upośledzone i mamy miażdżycę. Przy wrodzonych drobnych zaburzeniach transportu krwi w obszarze mózgowia nie umieramy na zawał a chorujemy na SM. Proste? ;)

Może być czasem wysoki poziom witaminy B12, ale najczęściej tylko wówczas gdy chory brał B12 w formie cyjanokobalaminy. Cyjanokobalamina w przypadku chorego na SM jest toksyczna i prowadzi do kolejnych uszkodzeń mózgu. Chory nie metyluje tej prowitaminy ta się kumuluje i jest toksyną. Gdyby nawet chory brał właściwą formę B12 czyli metylokobalaminę to najczęściej brał zbyt małe dawki a nawet gdyby brał odpowiednio wysokie to sama metylokobalamina nie wyleczy.

Chory będzie miał zawsze zbyt niski poziom D3 i tu nie sugerujcię się absolutnie normami. Normy są ustalone przez tych którzy czerpią gigantyczne zyski ze sprzedaży chemicznych tzw “leków”. Napisałem w sposób zamierzony tzw ponieważ nie znam nawet jednej substancji chemicznej która leczy.
W podręczniku “Farmakologia dla studentów medycyny i lekarzy” z 1998 r pod redakcją Wojciecha Kostowskiego od 4 wiersza 366 strony znajdziecie – “Witamina D zastosowana w dużych dawkach może działać toksycznie. Na ogół dawki toksyczne witaminy D są znacznie większe niż normalne używane w lecznictwie. U dzieci nie obserwuje się objawów toksycznych jeszcze przy codziennym stosowaniu witaminy D w dawce 10 000 IU na kilogram masy ciała. Stosowanie jednak przez dłuższy czas większych dawek może prowadzić do zatrucia”.

Niekiedy występuje nadwrażliwość na witaminę D i w takim przypadku stosowanie wyższych niż lecznicze dawki może doprowadzić do wystąpienia następujących objawów tj. zaburzenia jelitowo-żołądkowe, brak łaknienia, nudności, wysoki poziom wapnia w moczu. Aby tego uniknąć nie stosowałem nigdy dawek leczniczych, a znacznie mniejsze ale wystarczająco wysokie by podnieść poziom metabolitu 25(OH)D3 do kilkuset ng/ml. Witaminę D3 trudno jest przedawkować, ponieważ metabolit 25(OH) jest formą nieaktywną a branie w odpowiednim roztworze naturalnej D3 prowadzi do powstania właściwej ilości metabolitu 24,25-hydroksycholekalcyferol który pełni formę regulatorową i zapobiega zbyt wysokiemu poziomowi formy aktywnej czyli 1,25-hydrokscholekalcyferol.

Do tego trzeba dodać, że odpowiednio wysoki poziom 25(OH)D3 sprzyja powstawaniu innych metabolitów z których część ma działanie niewyobrażalnie dodatnie ale to temat na póżniej kiedy opowiem Wam jak powstają konglomeraty cząsteczek, które dzięki receptorom jądrowym mają ogromny wpływ na usuwanie mutacji DNA i procesy samonaprawcze organizmu.

To pierwsza z czterech części artykułu – kolejna pojawi się wkrótce.

Pan Bogusław Wyszyński to specjalista w zakresie zbilansowanych kwasów tłuszczowych. Sam wygrał walkę z nowotworem, wyleczył mamę z Alzheimera, pomógł setkom innych osób. Temat zbilansowanych kwasów tłuszczowych jest mu niezwykle bliski – tłumaczy i wyjaśnia, dlaczego są tak ważne dla naszego zdrowia i dlaczego bez nich nie możemy wyzdrowieć.

Zdjęcie: Depositphotos

Podobne artykuły

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.