WHO, czyli Światowa Organizacja Zdrowia uznała Tradycyjną Medycynę Chińską za naukę.
Istniejąca od 4 tysięcy lat Tradycyjna Medycyna Chińska doczekała się uznania przez WHO. Czy oznacza to lepszą dostępność do tego rodzaju terapii? Miejmy nadzieję.
Przypomnijmy, że filarami Medycyny Chińskiej są dietetyka, ziołolecznictwo oraz akupunktura. I dokładnie w tej kolejności powinny być stosowane w celu poprawy zdrowia. Czyli najpierw korygujemy nawyki żywieniowe (oraz styl życia), następnie możemy zastosować zioła, a dalej akupunkturę. Takie postępowanie zapewni naprawę organizmu od podstaw.
Poniżej link do filmiku, w którym dowiecie się więcej na temat samej Medycyny Chińskiej oraz czego medycyna akademicka powinna nauczyć się od TCM.
Film możecie obejrzeć pod tym linkiem:































Zastanawia mnie, czy faktycznie to uznanie ze strony WHO przekłada się na większą dostępność ziół i terapii chińskich w Polsce. Mam mieszane uczucia co do tego, czy te metody są naprawdę tak skuteczne, jak się o nich mówi, czy to tylko marketingowe zagranie.
Uważam, że WHO to jednak głównie interesy dużych koncernów farmaceutycznych. Medycyna chińska ma długą historię, ale nie wiem, czy którąkolwiek z jej metod można stosować bezpiecznie bez nadzoru fachowca. Nie wszystko, co naturalne, musi być od razu skuteczne.
Od kilku miesięcy jem zioła z medycyny chińskiej i wydaje mi się, że troszkę lepiej śpię, a układ trawienny się uspokoił. Może to nie jest tylko psychologiczne wrażenie? Cieszę się, że WHO zaczyna to dostrzegać, bo to może pomóc w popularyzacji naturalnych metod.
Mam mieszane uczucia? WHO uznaje medycynę chińską za naukę, ale jak to zwykle bywa, w medycynie ważne są badania kliniczne. Mam wrażenie, że wiele z tych metod ma tylko tradycję i niską skuteczność, a niepotrzebnie się na nie opiera.
Według mnie najważniejsze jest, żeby wybierać metody sprawdzone i stosować je pod nadzorem specjalistów. Ostatecznie, każda terapia powinna być dostosowana do konkretnego pacjenta, a nie tylko oparta na tym, że coś ma długą historię. Ciekawi mnie, czy WHO będzie promować również naukowe badania nad tymi metodami?