Coraz więcej badań sugeruje, że woda pitna „wzmocniona” fluorem (popularna praktyka w USA) może wyrządzać więcej szkody niż pożytku.
Ostatnie badania sugerują, że spożywanie fluorowanej wody pitnej jest szkodliwe dla rozwijającego się mózgu niemowląt w macicy. Znaleziono także powiązanie między uszkodzeniem nerek i wątroby u nastolatków a przewlekłą ekspozycją na fluor w ich wodzie.
Problem fluoryzowania wody w USA
Niepokojący jest fakt, że oba badania przeprowadzono przy użyciu powszechnie akceptowanego poziomu fluoru, które obecnie w USA wynosi 0,7 miligrama na litr wody pitnej. Fluoryzowana woda stanowi 74% amerykańskich wód publicznych.
W badaniu opublikowanym w Environment International w sierpniu 2019 r. przeanalizowano związek między poziomem fluorków w wodzie pitnej i krwi poszczególnych osób a zdrowiem nerek i wątroby u uczestniczących w badaniu nastolatków.
Naukowcy zauważyli niepokojący związek między chronicznym narażeniem na fluor (nawet w niskich dawkach) w publicznej wodzie pitnej a złożonymi zmianami czynności nerek i wątroby u młodych osób. Wcześniejsze badania przeprowadzone na dorosłych i zwierzętach od dawna wykazywały związek między ekspozycją na fluor a jego toksycznym działaniem na nerki i wątrobę.
Dzieci z osłabionymi nerkami i wątrobą bardziej zagrożone
To badanie było ważne, ponieważ odkryto, że fluor jest usuwany z nerek wraz z moczem w tempie 45% u dzieci. U dorosłych jest wydalany w 60%. To dlatego dzieci są bardziej narażone na uszkodzenia nerek i problemy z tym związane w późniejszym okresie życia.
Odkrycia sugerują również, że dzieci z gorzej funkcjonującą wątrobą i nerkami są bardziej narażone na ryzyko. Ich ciała wchłaniają większe ilości fluoru niż organizmy dzieci ze zdrowo funkcjonującymi nerkami i wątrobą. Potencjalne skutki uboczne to uszkodzenie układu nerkowego, uszkodzenie wątroby, zaburzenia czynności tarczycy, choroby kości i zębów oraz upośledzenie metabolizmu białek.
W innym badaniu naukowcy przebadali 512 par matek i ich dzieci. Odkryli istotną korelację między narażeniem na fluor kobiet w ciąży i mierzalnie niższym IQ u ich dzieci, ocenianym w wieku 3 i 4 lat.
Odkrycia te, wraz z innymi badaniami, potwierdzają, że ekspozycja na fluor podczas ciąży może wiązać się z deficytami neurokognitywnymi.
Naukowcy uważają, że należy poważnie rozważyć hipotezę, że fluor jest substancją toksyczną dla rozwoju neurologicznego. Jednak nie wszyscy się z tym zgadzają. Walka o to, czy publiczna woda pitna w Stanach Zjednoczonych powinna być fluoryzowana jest zaciekła.
Skąd wziął się fluor w wodzie?
Na początku XX wieku naukowcy zauważyli związek między naturalnie występującym fluorem w wodzie wśród niektórych społeczności a niskim wskaźnikiem próchnicy.
Odkrycie to doprowadziło do tego, że w połowie lat 40. XX wieku zaczęto w stanie Michigan w USA fluoryzować wodę kranową, aby zmniejszyć częstość występowania próchnicy. Późniejsze badania przeprowadzone wśród dzieci w wieku szkolnym z tego regionu zdawały się wykazywać znaczną poprawę zdrowia jamy ustnej. Wkrótce fluoryzacja rozprzestrzeniła się na inne społeczności w całych Stanach Zjednoczonych. CDC (amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób) z dumą deklaruje to jako jedno z 10 wielkich osiągnięć zdrowia publicznego XX wieku.
W czerwcu 2015 roku grupa naukowców i pracowników służby zdrowia opublikowała analizę dwudziestu ważnych badań dotyczących fluoryzacji wody pitnej.
Wyrazili w nim zaniepokojenie metodami stosowanymi przez wczesnych naukowców w swoich badaniach nad fluorowaną wodą. Przy czym około 97 procent badań, które datowano przed 1975 rokiem, jest strasznie wadliwych w raportowaniu wyników lub zastosowanych metodach.
Problem nie tylko dla Amerykanów
Choć w Polsce oficjalnie nie fluoryzuje się wody kranowej, zawiera ona naturalnie występujący fluor. Jeśli dodamy do tego sztucznie dodany fluor z past do zębów oraz fluoryzację dzieci w szkołach i u dentysty, może zrobić się z tego całkiem pokaźna dawka tego pierwiastka.
Niepokojący jest fakt, że wysoki poziom fluoru powoduje fluorozę, odbarwienie zębów, w tym białe plamki i wżery. Może także gromadzić się w kościach, ostatecznie osłabiając układ kostny.
Badania na zwierzętach sugerują, że wysoki poziom fluoru jest toksyczny dla mózgu i układu nerwowego. Problemy z uczeniem się i pamięcią są skorelowane z wysokim poziomem fluoru w badaniach epidemiologicznych na ludziach.
Źródło: https://healthimpactnews.com/2019/studies-fluoridated-water-linked-to-low-iq-and-kidney-dysfunction-in-children/




























Uważam, że temat fluoryzacji wody wymaga głębokiej refleksji. Z jednej strony próbujemy chronić dzieci przed próchnicą, ale z drugiej – czy nie ryzykujemy ich zdrowiem na dłuższą metę? Nie jestem przekonana, czy warto ryzykować uszkodzenie nerek czy mózgu, zwłaszcza, że dostępne są naturalne metody dbania o zęby i zdrowie. Warto może porozmawiać z dietetykami i lekarzami, zanim wdrożymy takie procedury na szeroką skalę.
Mam dwoje dzieci i od początku nie używamy fluoryzowanych past ani wody z dodatkiem fluoru. Z obserwacji wynika, że ich zęby są mocne i zdrowe, mimo że nie korzystają z tych „zalecanych” metod. Ciekawe jest dla mnie, ile jeszcze tajemnic ukrywa ta praktyka fluoryzacji i czy tak na pewno jest bezpieczna. Może warto to zbadać jeszcze głębiej, bo mam wrażenie, że w wielu krajach nie mówi się wszystkiego o możliwych skutkach.
Czytałem o tych badaniach i mam mieszane uczucia. Z jednej strony oczywiście chcemy chronić zdrowie dzieci, ale z drugiej – trudno mi uwierzyć, że coś naturalnego, co towarzyszyło ludzkości od wieków, może być aż tak szkodliwe. Myślę, że nie powinniśmy wpadać w panikę, tylko rozsądnie podchodzić do tematu i słuchać różnych źródeł, a nie tylko tych, które” ostrzegają”.
Moje doświadczenie jest takie, że od kiedy zaczęłam używać naturalnych metod, oddech stał się lepszy, a samopoczucie mocno się poprawiło. Nie ufam do końca oficjalnym badaniom, szczególnie tym, które są zbyt stronnicze lub finansowane przez przemysł farmaceutyczny. Zamiast tego wybieram ścieżki bardziej naturalne i staram się unikać nadmiaru chemii w codziennym życiu. Może faktycznie warto się nad tym zastanowić, zanim podejmiemy decyzję o fluorowaniu.
Uważam, że problem fluoryzacji to kolejny przykład, jak system próbuję nas kontrolować i manipulować naszym zdrowiem, ukrywając prawdę o potencjalnych zagrożeniach. Nie można na siłę wpychać ludziom substancji, które mogą szkodzić ich mózgom i nerkom, a potem ogłaszać to jako osiągnięcie medycyny publicznej. Trzeba walczyć o czystą wodę i świadomą edukację.