Metabolizm jest związany z procesami wykorzystywania lub konwersji energii w naszym ciele. Metabolizm naturalnie zwalnia wraz z upływem czasu. Można jednak popsuć go dużo wcześniej, stosując nieodpowiednią dietę i jedząc niewłaściwe produkty.
Nie wszystkie potrawy wytwarzane są jednakowo. Niektóre produkty spożywcze nie mają wpływu na metabolizm, są takie, które go przyspieszają (np. pikantne potrawy), a są i takie, które wywierają negatywny wpływ i go spowalniają. Rezultatem jest mniejsza zdolność organizmu do spalania kalorii, a co za tym idzie, trudniej nam utrzymać prawidłową wagę. Jeśli chcesz utrzymać swój metabolizm w formie, istnieją pewne produkty, których powinieneś unikać.
Oto lista 7 składników, które negatywnie wpływają na metabolizm
1. Sok owocowy z kartonika
W przeciwieństwie do powszechnego przekonania, szklanka soku to nie jest jedna z 5 porcji warzyw i owoców w ciągu dnia. Chyba, że mówimy o soku świeżo wyciskanym z warzyw (choć soki z samych owoców nie są polecane np. osobom z insulinoopornością). Codzienne picie soków owocowych tych z kartonu i zastępowanie nimi wody, może zniszczyć metabolizm i dodać parę centymetrów w talii. Mogą one zwiększać apetyt (przez duże wyrzuty insuliny, a potem jej nagły spadek), stany zapalne i ospałość. Soki owocowe pozbawione są także błonnika, którego rolą jest stabilizowanie uwalniania cukrów w organizmie. Bez niego, cukry trafiają prosto do krwioobiegu, powodując nagły i bardzo duży wzrost poziomu cukru we krwi. To podnosi poziom insuliny, która próbuje zbić cukier. Jeśli ten stan będzie miał często miejsce, jest to prosta droga do insulinooporności.
2. Masło orzechowe
Choć w Polsce nie jest jakoś super popularne, to fakt faktem – masło orzechowe jest przepyszne i można dzięki niemu stworzyć nie tylko pyszną kanapkę, ale i wiele innych ciekawych dań. Jednak nie jest to najzdrowszy składnik, jaki możemy wykorzystać w swojej kuchni. Abstrahując od różnych szkodliwych dodatków w takim produkcie, to orzeszki ziemne to nie są nawet orzechy, należą bowiem do roślin strączkowych. Są bogate w kwasy tłuszczowe omega-6, których większość z nas spożywa zbyt dużo. Co więcej, masło orzechowe często zawiera aflatoksyny, grzyby, które niszczą zdrowie jelit.
3. Przetworzone oleje roślinne
Oleje roślinne, takie jak olej rzepakowy lub słonecznikowy, są jednymi z najgorszych produktów spożywczych dla metabolizmu z kilku powodów. Są to źródła ogromnych ilości utlenionych omega-6, które działają prozapalnie. Spożywanie ich jest skorelowane z otyłością. Ponadto kwasy tłuszczowe omega-6 zwiększają oporność na insulinę. Niezdrowe tłuszcze, takie jak oleje roślinne do smażenia, niszczą tarczycę i układ hormonalny. Niski poziom energii i spowolniony metabolizm zazwyczaj następują po spożyciu pokarmów zawierających rafinowane oleje roślinne.
4. Pieczywo pszenne
Węglowodany proste, takie jak biały chleb, są podatne na szybki rozkład przez ludzkie ciało, ponieważ włókna naturalnie występujące w zbożu zostały wyeliminowane podczas przetwarzania. W rezultacie organizm nie musi spalać dodatkowych kalorii, aby rozłożyć te naturalne włókna. Co więcej obecna pszenica jest bardzo zmodyfikowana, zawiera o wiele więcej chromosomów niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu i podnosi poziom insuliny bardziej niż niektóre słodycze. Zdecydowanie pozycja na nie, jeśli dbamy o zdrowy metabolizm i jelita.
5. Muesli
Muesli (czasem nazywane też granolą) stało się synonimem zdrowych płatków. Jest tak jednak tylko w przypadku, kiedy samodzielnie w domu wymieszamy płatki owsiane z bakaliami, orzechami, ziarnami i pestkami. Sklepowe, gotowe muesli nie mają nic wspólnego ze zdrowiem. Pełne są cukru, syropu glukozowo-fruktozowego, pszenicy i sztucznych dodatków. Niektóre firmy chwalą się, że w ich płatkach znajduje się miód. Miód taki niewiele ma wspólnego ze zdrowym miodem, który posiada wiele właściwości zdrowotnych (Czy znasz medyczne zastosowania miodu?). Jest to miód wysokoprzetworzony, niepochodzący ze sprawdzonych pasiek i najczęściej „chrzczony” syropem glukozowo-fruktozowym – jednym z głównych sprawców epidemii otyłości i cukrzycy w naszych czasach.
6. Drób hodowlany
Przemysłowy drób pełen jest hormonów wzrostu, które stymulują nasz organizm do tego samego, co kurczaki, które jemy – do intensywnego wzrostu. W ciągu ostatnich kilku dekad, przemysł do perfekcji opanował sztukę szprycowania kurczaków hormonami, tak, aby te w jak najkrótszym czasie osiągały jak największą, nienaturalną wręcz masę. Niektóre kurczaki są tak grube, że nie są w stanie stać na własnych nogach. A wszystko po to, aby było z nich więcej pieniędzy.
Średnia waga 56-dniowego kurczaka

Pomijając etykę takiego postępowania, spożywanie takich przemysłowych kurczaków bardzo negatywnie wpływa na naszą gospodarkę hormonalną. Stąd m.in. coraz wcześniejsze dojrzewanie dziewczynek, przedwczesne miesiączkowanie i wczesny wzrost piersi. Większa przyrost tkanki tłuszczowej to kolejny efekt spożywania przemysłowo hodowlanego drobiu.
7. Desery mleczne
Pomijając wątpliwe aspekty spożywania mleka, to mleczne desery szeroko dostępne w sklepach to zabójstwo dla naszej diety i rozmiaru talii. Sam w sobie, sklepowy nabiał, przez zawartość krowich hormonów, bardzo wysoko podnosi poziom insuliny. W połączeniu z czekoladowymi chrupkami, niezdrowym muesli czy „przecierami” owocowymi tworzy kombinację niemalże zabójczą dla metabolizmu. Jest to wielkie „nie” w diecie każdej osoby dbającej o zdrowie.
Zdjęcie: Depositphotos






























O kurcze o sokach to nie wiedziałam :O
Czy ktoś orientuje się, czy unikanie całkowicie olejów roślinnych, jak rzepakowy czy słonecznikowy, jest bezpieczne w codziennej diecie? Wiem, że są złe dla metabolizmu, ale czym najlepiej je zastąpić? Czy oliwa z oliwek to dobre rozwiązanie, czy też inne tłuszcze? Proszę o radę, bo nie jestem pewna, jak to ugryźć.
Mam doświadczenie z masłem orzechowym i faktycznie, o ile smakuje super, to po jakimś czasie czułem się ociężały i miałem kłopoty z trawieniem. Dopiero kiedy ograniczyłem spożycie zauważyłem, że apetyt się unormował, a energia wróciła. To może być kwestia tych aflatoksyn, bo nie kupowałem niczego ekologicznego. Warto uważać, bo to nie jest taki zdrowy produkt, jak się powszechnie mówi.
Mam pytanie odnośnie pieczywa pszennego – czy jeżeli kupię chleb na zakwasie, ale z mąki pszennej, to też jest źle? Czy najważniejsze są te modyfikacje genetyczne w obecnej pszenicy? Bo udało mi się znaleźć przepisy na chleb na zakwasie i chętnie bym spróbowała, ale nie wiem czy to poprawi metabolizm tak jak się spodziewam.
Ludzie, to jest proste – przetworzone oleje roślinne to trucizna numer jeden, a z drugiej strony przemysłowy drób? Przecież to jawna manipulacja naturą i niszczenie zdrowia na potęgę. Ja od roku całkowicie odpuściłem kupowanie czegokolwiek z marketu, jem tylko lokalne mięso i zdrowe tłuszcze, a metabolizm mam w świetnej kondycji. Systemy chcą nas trzymać w ryzach, ale wystarczy trochę wiedzy i wytrwałości.
Ten temat o sokach z kartonu to prawda, nie raz złapałam się na tym, że sądziłam, że to zdrowa opcja dla dzieci. Moja córeczka po kilku tygodniach picia sama soku, a ma 6 lat, była bardziej rozdrażniona, a apetyt wcale nie poprawił się na zdrowe jedzenie. Teraz wiem, że te cukry i wysoki poziom insuliny robią prawdziwą spustoszenie nawet u najmłodszych. Lepiej wodę i świeżo wyciskane warzywa!