Wszyscy wiemy jak wiele chemii jest współcześnie w żywności. Właściwie wszystkich to już nudzi, bo ile można o tym słuchać. Niestety temat jest z każdym rokiem coraz bardziej aktualny, a nasza ostrożność „przytępia się”. Dlatego warto o tym stale przypominać, a każdy powinien zobaczyć poniższy film.
Należy go obejrzeć, ale nie po to aby wyciągnąć wniosek w rodzaju „to co ja mam teraz jeść?” albo „najlepiej to nic nie jeść i umrzeć”. Należy go obejrzeć, aby uwrażliwić się na ten problem oraz na codzień wybierać produkty o zmniejszonej ilości środków chemicznych – bo już takich zupełnie bez to chyba nie. No chyba, że sami uprawiamy i wiemy co sypiemy.
Napisz w komentarzu poniżej co ty robisz, aby zminimalizować ilość chemii w twoim pożywieniu.






























Od kilku miesięcy staram się kupować tylko produkty od lokalnych rolników, którym ufam, bo wiem, że nie używają pestycydów. Niestety nie każdy ma taką możliwość, więc czasem wybieram bio z marketu, choć ceny są wysokie. Najtrudniej jednak jest z gotowymi produktami – tam faktycznie trudno odróżnić, co jest naturalne, a co napakowane chemią. Film uświadomił mi, że czas działać jeszcze bardziej świadomie, bo samo odpuszczenie paragonów na bio to nie wszystko.
Całą tę chemie w jedzeniu skomentowałbym jednym zdaniem – to zmora współczesności. Nie wierzę do końca w ekologiczne certyfikaty, bo często są one załatwione „na skróty”. Jedynym wyjściem było dla mnie uprawianie własnego warzywnika, choć to wymaga pracy i cierpliwości. Chciałbym tylko podkreślić, że nawet w takich warunkach trzeba uważać, np. na zanieczyszczenia z powietrza i wody. Po tym filmie zastanawiam się znów, czy to, co jemy, jest w ogóle jadalne…
Mam małe dzieci i bardzo się boję tej całej chemii w żywności. Staram się jak mogę ograniczać kupowanie przetworzonej żywności, ale nie wiem, czy podawanie niemowlakowi warzyw z marketu jest na pewno bezpieczne. Czy ktoś zna jakieś sprawdzone metody na detoksykację organizmu po takich produktach albo jak bezpiecznie chować dzieci przed tym wszystkim? Z góry dzięki za radę!
Nie do końca jestem przekonany, czy ta cała nagonka na chemię w jedzeniu ma sens. Przecież wszystko – nawet woda i powietrze – zawiera jakieś substancje. Zwłaszcza w mediach co chwilę pojawiają się przesadzone alarmy bez solidnych dowodów. Lepiej poczytać rzetelne badania i nie wpadać w panikę. No, ale rozumiem, że film miał na celu wzbudzić świadomość, a nie strach.
Kiedy niedawno zacząłam kupować warzywa z lokalnej wioski, poczułam ogromną różnicę w smaku i samopoczuciu. Poza tym dokładnie myję wszystko i namaczam, żeby pozbyć się tyle, ile się da z powierzchni. Film przypomniał mi, jak ważne jest, by nie przymykać oczu na chemiczne dodatki, które codziennie spożywamy. Moja frustracja rośnie, bo niby jest wybór, ale często ekologiczne produkty są tak drogie, że nie każdy może sobie na to pozwolić.