Podświadomość i choroby cz. IV

Podświadomość i choroby cz. IV

Autorką teksu jest Anna Mikołajczyk – psychoterapeutka pracująca z podświadomością i ciałem, zajmuje się także bioenergoterapią; założycielka Centrum Medam

Jest to czwarta, ostatnia część artykułu z tej serii – poprzednie możecie znaleźć pod tymi linkami: I, II, III

W obszarze podświadomym wszystko zapisuje się na podstawie obrazów, zapachów, smaków, dźwięków i odczuć. Wszystkich zmysłów z których korzystamy czerpiąc informacje z zewnątrz. W czasie takich sesji wracają te główne odczucia za pomocą których zakodowana została ta wcześniejsza sytuacja., np.:

Jestem u dziadków, na wsi, stoję przed domem, mam około 3.4 lat, czuję zapach kwitnących lip i innych kwiatów. Nagle czuję jak coś wskoczyło mi plecy i dziobie po głowie, to kogut. Jestem przerażony, chcę uciec ale moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa, więc krzyczę z całych sił, wtedy babcia wybiega z domu i ratuje mnie z opresji. Miałem wtedy wrażenie że ten atak koguta trwał niesamowicie długo, jak całą wieczność. Z tą sytuacją wiąże się również widok dziadka przy stole w czasie posiłku i trzask łamanych kości przez dziadka i wysysanym przez niego szpiku. Ten trzask wzbudza we mnie dreszcz na plecach a widok dziadka wysysającego to „coś”, napawa ogromnym obrzydzeniem.

Ten pan, w czasie sesji dotarł do wnętrza swoich kości i tworzących się komórek odpornościowych, a od wielu lat cierpiał na alergię związaną z okresem kwitnienia i alergię skórną przejawiającą się silnymi wybroczynami i długotrwałymi śladami po najdrobniejszym zadrapaniu. Tak właśnie organizm ludzki jest w stanie poprowadzić do pokładów pamięci komórkowej i historii zapisanej w podświadomości. Kiedy historia ulega zmianie, podświadomość ją aktualizuje, nakładając na tamtą starą warstwę, aktualny film z nowego przebiegu zdarzeń, które właśnie kreujemy a ciało odzwierciedla uwolnienie od napięcia i zastoju energii, wyzwalając z wewnętrznego konfliktu i przywraca właściwy proces uzdrawiania tego obszaru.  Przypominam że dla podświadomości, nie ma różnicy czy to jest wynik odbioru informacji z zewnątrz, czy wewnątrz. Ważne tutaj są takie same odczucia i reakcje emocjonalne w których obecnie rezonuje ciało, i jest związane z tamtą konfliktową sytuacją.

Strach i lęk – największe negatywne emocje

Innym przykładem jest pani u której sytuacje życiowe przykre i traumatyczne wiążą się ze strachem, lękiem związanym z oczekiwaniem na ojca, jego powrót do domu i niepewność czy wróci trzeźwy czy pijany. Lęk ten przerodził się w silny stały stres przekładający się w trwałe silne napięcie mięśniowe i wszystko co wiązało się z oczekiwaniem takie napięcie uruchamiało. Kiedy przyszła do mnie na drugą sesję i powiedziała, że bardzo jej przeszkadza tykanie zegara w tym pokoju, i że w ogóle nie cierpi odgłosu tykania zegarów, wiedziałam już że jest to bardzo ważny wskaźnik, ślad, po którym należy pójść aż do sedna przyczyny. Kiedy mimo złości tej pani na mnie, wynikającej z nie przystosowania się do jej prośby wprowadziłam ją w stan zagłębienia się we własny organizm, nagle dotarła do wspomnień z dzieciństwa, w których przerażona czeka na ojca i wtedy słyszy bardzo wyraźnie tykanie dużego wiszącego zegara w tym pokoju. Efekt był taki że sesja skończyła się ogromną ulgą i śmiechem, ponieważ dawny lęk na którym bazowała złość przestał już mieć wpływ na jej obawy i mięśnie mogły odpuścić również trwałe napięcie.

Czasem jest to kilka różnych sytuacji wynikających z dawnych doświadczeń. Do każdej trzeba dotrzeć aby organizm wyzwolił się z zablokowanej energii i uwolnił się z wewnętrznego konfliktu. Czasem również trzeba zmienić coś w obecnej sytuacji życiowej aby ciało mogło się uzdrowić kompleksowo.

Takim odmiennym przykładem będzie historia pewnej kilkuletniej dziewczynki i jej wady wrodzonej serca, (zwężenie zastawki aortalnej), będącej pod stałą opieką kardiologiczną, oraz bardzo poważnych problemów z pęcherzem związanym z obecnością bakterii, na które nie pomagały żadne leki. Opowiedziała mi o niej moja klientka z zapytaniem czy jest jakiś sposób aby pomóc temu dziecku. Wysłuchawszy historii o dziecku i jej matce zaproponowałam terapię podświadomą wykonaną przez matkę dziecka w czasie snu dziewczynki. Ponieważ bardziej zaangażowana emocjonalnie w powyższą sytuację dziecka była babcia, sama postanowiła to zrobić w czasie kiedy wnuczka u niej nocowała. Zgodnie z zaleceniami, babcia pochylona nad śpiącym dzieckiem, cichutko wypowiedziała to czego już dziecko nie musi się bać (była to sytuacja związana z przedszkolem). Przełożyła na nową wersję zdarzeń, dodając dziecku podświadomie otuchy i odwagi oraz zapewnień że nie ma w tym jej żadnej winy i reakcja była porażająca.

Dziewczynka tej nocy, z piątku na sobotę dostała 40 stopniowej gorączki. W sobotę rankiem babcia z córką i dzieckiem pojechały na ostry dyżur, tam nic szczególnego nie stwierdzono, ale przepisano jej antybiotyk. Panie antybiotyk wykupiły, ale postanowiły jednak chłodząc dziecko naturalnie, poczekać z podaniem kolejnego antybiotyku do poniedziałku. W niedzielę wieczorem gorączka powoli zaczęła spadać, a w poniedziałek po gorączce już nie było śladu. Dziecko było lekko osłabione, ale normalnie się zachowujące. W kolejnych dniach mała miała zarezerwowany termin kolejnych badań urologicznych, a w następnym badania kontrolne kardiologiczne.

Dla całej rodziny wyniki badań były szokujące: otóż wyniki moczu wyszyły bez obecności żadnych bakterii, w idealnej normie, czego nie poprawiały dotąd żadne leki. Pełnią szczęścia były badania kardiologiczne gdzie opinia lekarki wyraźnie wzbudzała w niej samej zaskoczenie, jak sama stwierdziła – tak dobrych wyników dziecko nie miało jeszcze nigdy!

Tak właśnie działa podświadomość. W czasie snu nasze fale mózgowe maksymalnie są obniżone, wtedy chłonność jest taka jak noworodka. Kiedy śpimy nasz umysł ego również jest wyciszony, ale zmysły wewnętrzne nadal są aktywne. Przecież mamy sny w których doświadczamy różnych reakcji. Właśnie sny są najlepszą wykładnią informacji z podświadomości, ale nie interpretujmy już ich wg dotychczasowych senników. Sny powinny być rozpatrywane w sposób całościowy jako historia, czego ona dotyczy i jaka jest nasza reakcja w śnie.

Czasem nie ma nawet konieczności zagłębiać się w organizm, ale wystarczy podążać za informacją która ma na nas negatywny, destrukcyjny wpływ, a organizm sam podąża w uzdrawianiu siebie bez naszej wiedzy. Tak było w przypadku 30-latki. Trafiła do mnie po wielu terapiach, łącznie z kilkuletnią terapią u psychologa. Miała również problemy z układem rozrodczym i endometrium, ale o tym nic nie wiedziałam, dowiedziała się dopiero po dwóch miesiącach od sesji. Jej problemem były relacje z mężczyznami. Nosiła w swojej psychice rozwód rodziców, traumę matki i nienawiść do ojca. Również jej osobiste rozczarowanie po dwóch związkach. Kiedy przerobiła właściwie sytuację rodziców i swoją własną wprowadzając w to również właściwe odpuszczenie przez wybaczenie wszystkim i sobie samej, jej psychika uwolniła się wreszcie od wewnętrznych lęków i obaw o przyszły związek. Poznała kolejnego chłopaka, ale dotąd trzymała go na dystans, nie mając pewności i zaufania, pomimo braku podstaw do obaw.

Pierwsza reakcja jaka nastąpiła to zrozumienie że dotąd była narzędziem matki do wojny z ojcem. Relacje z ojcem diametralnie się zmieniły. Zauważyła wreszcie, że  miała nie właściwy osąd w stosunku do pewnych osób, poczuła się jak nowa osoba, samodzielnie myśląca, odważna i śmiała. Po dwóch miesiącach dostałam od niej informacje że była na kolejnych badaniach ginekologicznych i od pięciu lat jej endometrium jest nareszcie zgodne z normą, a miała wręcz niepokojąco cienkie, wręcz zanikające, co groziło jej między innym bezpłodnością. Jak sama wtedy stwierdziła – nie pomagały jej żadne leki, a dziś jest już szczęśliwą mężatką, właśnie z tym chłopcem, do którego rok temu miała taki opór i obawy. W tym przypadku organizm nawet nas nie poprowadził w ten obszar, nie było potrzeby. Kiedy zostało uwolnione to co miało destrukcyjny wpływ na ten obszar, resztę sam zrobił.

Nie tłumić duchowości

Do pewnego okresu w życiu funkcjonujemy wg zasad wyuczonego ego, ale przychodzi taki czas, że ta nasza duchowa część próbuje przypomnieć nam kim tak naprawdę jesteśmy i jaki jest główny sens naszego życia. Przychodzi czas odrodzenia się duchem i rozumienia już z poziomu ducha. Na początku ego buntuje się próbując podważyć to co jest nieuchwytne, dotąd nie stosowane i poza normą dotychczasowych wzorców, programów i przekonań. Taka współpraca ducha z ciałem i świadomością jest przyszłością całej ludzkości, bowiem prowadzi do głębszego rozumienia naszych możliwości. Czas powrócić do tamtych czasów, 400 lat p.n.e., do czasów Platona i Hipokratesa, znieść ten niesłusznie narzucony podział i być kompleksową istotą duchową, dysponującą ciałem w tej rzeczywistości. Odkryć i zrozumieć swoje własne możliwości aby ciało uzdrawiało się samodzielnie, tak jak ma to wpisane w swoją pamięć. Trzeba go tylko zrozumieć i uwolnić to co przeszkadza w tym procesie.

 

Jest to czwarta, ostatnia część artykułu z tej serii – poprzednie możecie znaleźć pod tymi linkami: I, II, III

Podobne artykuły

komentarzy

  1. Gosieńka
    17 sierpnia 2018 o 21:22 Odpowiedz

    Super artykuł. Tylko jak mozna samemu przeprowadzić dojście do konfliktu?

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.